Chloe L’Eau – przegląd aktualnej linii

perfumy Chloe L'Eau
Od momentu, gdy tylko poznałam zapach Chloe EDP, stał się on dla mnie jednym z tych perfumowanych filarów, do których wraca się z niesłabnącą czułością.

Chloe L'Eau woda toaletowa damska

Ten ikoniczny, kwiatowy bukiet, wprowadzony na rynek w 2008 roku, urzeka mnie swoją delikatnością i niepowtarzalnym charakterem. Uwielbiam jego eleganckie połączenie ambrowej róży i piwonii – choć nie do końca naturalistyczne, jest niesamowicie świeże, przyjemne i po prostu wyjątkowe. To perfumy, które nosi się z prawdziwą przyjemnością.

Nic więc dziwnego, że z zapartym tchem śledzę każdą nowość w ofercie marki, zawsze z nadzieją na odkrycie kolejnego dzieła. Niestety, bardzo często towarzyszy mi poczucie lekkiego zawodu. Linia Chloe obfitowała bowiem w liczne flankery, które, choć ładne, często są jedynie bladym cieniem oryginału.

Chloe L'Eau

Podróże po Linii Chloe: Lżejsze Cienie Ikony

Weźmy na przykład Chloe L’Eau (woda toaletowa z 2015 roku). To lżejsze, bardziej cytrusowo-szyprowe podejście do ukochanego EDP. Choć jest to bardzo ładna i bezpieczna kompozycja, jej podobieństwo do oryginału jest na tyle duże, że posiadanie obu wersji wydaje się zupełnie nieuzasadnione.

Podobna historia dzieje się z Chloe Absolu z 2017 roku. To w zasadzie ten sam klasyczny bukiet, ale osadzony na nieco gęstszej, bardziej ziemistej i dojrzałej bazie paczuli. Zmiana jest subtelna, ale ciekawa – jednak wciąż brakuje jej tego „wow!”.

Roses de Chloe (2013) odchodzi od konceptu filaru, koncentrując się na solowej, czystej róży. Efekt jest jednak dość mydlany i, mimo że przyjemny, nie porywa. Wolę wielowymiarowość oryginału. Z kolei Fleur de Parfum (2016) to mój najmniej ulubiony wariant w całej rodzinie. Różni się od reszty, ale… w niewłaściwy sposób. Jest dla mnie zbyt ostry, zbyt słodki i rozmazany. Ponownie – moim zdaniem nie może równać się z finezją Chloe EDP.

woda toaletowa Chloe L'Eau

Chloe L’Eau (2019): Wielka Nadzieja i… Wielkie Rozczarowanie

Kiedy w 2019 roku na półki trafiła nowa Chloe L’Eau (nie mylić z wycofaną, zieloną L’Eau de Chloe z 2012 roku, która również mnie nie urzekła), poczułam iskierkę nadziei. Subtelna zmiana projektu butelki i intrygująca lista nut zapowiadały coś świeżego. Pomyślałam: „To jest to! Wreszcie coś wystarczająco innego, a jednocześnie utrzymanego w duchu marki. Kolejna perełka!”.

pudełko Chloe L'Eau

Niestety, rzeczywistość okazała się gorzka. Po przetestowaniu nowości moje rozczarowanie było ogromne. Te perfumy Chloe najbardziej przypominają mi bowiem… nielubianą przeze mnie Fleur de Parfum. I to chyba najlepsze podsumowanie.

Obie kompozycje otwierają się gorzkim, piskliwym akcentem grejpfruta. O ile w perfumach takich jak Chanel Gabrielle czy Jour d’Hermes cytrusy są soczyste i solarne, o tyle tutaj są ostre i nieprzyjemne. Serce obu zapachów jest dość ubogie i „zabłocone” – w Fleur przez zbyt słodkie kwiaty wiśni, a w L’Eau przez nadmiernie cytrynową, niemal kwaśną magnolię.

Jedynym ciekawym elementem Chloe L’Eau jest baza z nutą mchu dębowego, która mogłaby nadać kompozycji interesujący, vintage’owy charakter. Niestety, nie jest ona w stanie zrównoważyć nieprzyjemnych nut głowy i serca. Całość kończy się gorzkim, zielonym akcentem. Ostateczny odbiór? Przypomina mi wodnistą, lekko skisłą lemoniadę, posypaną zwiędłymi płatkami kwiatów. To zapach na letnie, codzienne sytuacje, który niestety nie oferuje ani finezji, ani trwałości.

Podsumowanie: Czekając na Kolejną Perełkę

Chloe L’Eau to dla mnie kompozycja generyczna, niedopracowana i, co tu dużo kryć, kiepskiej jakości. Jest daleko w tyle za majstersztykiem, jakim jest oryginalne EDP, i zdetronizowała nawet Fleur de Parfum na pozycji mojej najmniej ulubionej odsłony z linii.

Mimo tych rozczarowań nie tracę nadziei. Marka Chloe ma w swojej historii prawdziwe klejnoty (wspomnę tylko uwielbianego przeze mnie Nomade!). Wierzę, że kiedyś znów zaskoczy nas wyjątkowym, pięknie zaprojektowanym zapachem, który będzie warty zachwytu. A do tego czasu? Cieszę się, że w mojej kolekcji wciąż occupies a place of honor oryginalna, perfumowana woda Chloe EDP – prawdziwa, nieśmiała królowa.

Dodaj komentarz